2

Dzień Dziecka

W związku z rekonwalescencją S i obniżoną formą J nie był to napakowany atrakcjami dzień, ale i tak jestem szczęśliwa jak nie wiem co, bo mam DZIECKO, dla którego w Dzień Dziecka mogę zrobić pomarańczowe racuchy, zabrać na krótko na rower i spacer z psami(zalecenia Pani Doktor z rana: oszczędnie z aktywnością przez parę dni), wybrać osłonki przeciwsłoneczne na szyby do samochodu, a na koniec dnia usłyszeć: zostawiłam dla ciebie miejsce do spania ze mną, Mamusiu- położysz się? Jak tutaj nie skorzystać z takiego zaproszenia?Nie da się, dlatego położyłam się i usłyszałam jeszcze: „głaszcz mnie po pleckach Mamusiu”. :):):) Przytulaśne Dziecko nam się zrobiło i cieszy mnie to jak nic innego!

0

Dzień Mamy:):):)

Doczekałam się i ja- jutrzejsze święto to w końcu także i moje święto, choć my świętowaliśmy w przedszkolu już dziś i córcia wyrecytowała dla mnie wierszyk:

My O Mamy Zawsze Dbamy,

Nawet Gdy Jej Nie słuchamy,

Gdy Jej Napytamy Biedy

To Kochamy Ją I Wtedy

Strasznie to dziwne patrzeć na Spełnienie Marzeń na scenie, ot tak, po prostu( Mamusiu- piosenkarką będę, wiesz?):):):)

W zeszłym roku w ten dzień wyruszaliśmy w nieznane do znanej nam Polski- jak dziś pamiętam jak stoję na promie, Irlandia znika z horyzontu, a ja żegnam się ze łzami w oczach. Kawał życia- dobrego życia, upłynął nam właśnie tam, a teraz… teraz jestem niewyobrażalnie szczęśliwa, bo na górze śpi Nasz Skarb.

 

 

 

 

3

Koniec dobrego???

Kochani, jestem, żyjemy, jesteśmy bardzo szczęśliwymi rodzicami, ale póki co mamy bardzo dużo zawirowań w życiu i najzwyczajniej w świecie: nie ogarniam. Tyle mam Wam do powiedzenia, ale muszę liczyć na Waszą cierpliwość, bo aktualnie na dokładkę wszystkiego S wylądował w szpitalu i jest po operacji:(

Tyle we mnie emocji, tyle tematów, którymi chciałam się  podzielić, a wiecznie coś mi przeszkadza. Mam nadzieję, że u Was dobrze!

13

Nasza 4-latka:):):)

Siedzę tak sobie kompletnie wypompowana na kanapie po położeniu J spać i kontempluję nad zmianami, które zaszły/ zachodzą w naszym życiu. Z bezdzietnych, beztroskich, skoncentrowanych na sobie około 40-latków z dwoma psami bez ostrzeżenia, a tym bardziej przygotowania staliśmy się rodzicami 4-letniej Przedszkolaczki, kochającej śpiewać bomby energii, której pełno wszędzie: w łóżku u rodziców, na legowiskach u H i N, przy wyspie w kuchni, na schodach, w samochodzie- biega, skacze, śpiewa, śmieje się tak samo histerycznie  i równie niespodziewanie jak płacze, dzięki niej nasz dom zamienił się w sklep z zabawkami lub w mekkę Frozen jak niektórzy mawiają:) Przy zabawie w chowanego nie musimy się wysilać, bo po kilku sekundach z niecierpliwością woła gdzie się schowała, pięknie posługuje się sztućcami, sama się ubiera, myje zęby, korzysta z toalety, bardzo lubi chodzić do przedszkola i na zajęcia z gimnastyki, kocha nasze dwa goldeny, często u nich zalega, przytula się, kocha chodzić z nimi na spacery.

Co mnie zaskoczyło? Jak szybko weszła w naszą rodzinę i jak szybko my przyzwyczailiśmy się do życia w 5, szybkość z jaką od śmiechu przechodzi w płacz, jak pięknie śpi w swoim pokoju ( po całym rytuale wieczornych czytań, modlitw i przytulasków), ile czasu trwa jedzenie  oraz wychodzenie z domu jak również waga niewinnego wydawało by się polecenia przed absolutnie każdym wyjściem z domu: idź proszę zrób siku.

Nauka bycia rodzicem to jak widać proces długotrwały:)

 

 

 

 

 

 

8

Żyjemy!

Tyle razy klikam na „Dodaj Nowy”, a potem siedzę i… nie mam pojecia jak ubrać w słowa to co u nas. Jest cudnie, choć bardzo, bardzo intensywnie i myślę, że jeszcze sie nie przestawiliśmy- gdybym mogła chodziłabym spać z J o 21:00:) Teraz mamy ferie, w czwartek jedziemy całą 5ką do Zakopanego- tylko tam chcieli nas z dwoma retrieverami:( Cieszę się na wolne od pracy, na spacery i 3 dni nicnierobienia z S, J i psiurami. Pozdrawiam i obiecuję wrócić już niebawem! Ale czytam Was wszystkie- tego bym sobie nie odmówiła, choć u mnie jak zawsze reakcją na stres jest wycofanie, więc się nie udzielam…

14

Przedszkole, gdzie jesteś???

Zgodnie z rekomendacją psychologa i RZ szukamy przedszkola- byłam dziś w czterech i nigdzie nie ma miejsc, więc aktualnie jesteśmy w kropce i nie wiemy co robić. Kocham być z J i S  oraz psami w domu- świetnie się bawimy i mamy kupę śmiechu, nawet kiedy w ciągu dnia wiele z tych chwil muszę dzielić z pracą, to nie chcemy zaprzepaścić pracy wykonanej przez RZ i przedszkole w dawnym miejscu zamieszkania i odzwyczaić jej od chodzenia na zajęcia, które do tej pory sprawiały jej radość, dlatego nie ustajemy w poszukiwaniu miejsca, które znajdzie miejsce dla naszej córki.

W poniedziałek mamy wizytę pani psycholog z OA- stresuje się, bo nie do końca wiem jak takie sprawdzanie budowania więzi się odbywa, ale nie pozostaje mi nic innego jak wierzyć, że wszystko pójdzie dobrze. 26.01 natomiast mamy rozprawę adopcyjną, więc musimy zacząć częściej jeździć do „dźiabci i dziadka”(::):):)), żebyśmy bez stresu dla J mogli za kilka tygodni zostawić ją u moich rodziców.