6

Uff…

Dzieje się- tylko w trakcie ostatnich dwóch tygodni:

  • J. zakończyła półrocze w przedszkolu i zaczęła wakacje:):):)
  • mieliśmy pierwszą rodzinną uroczystość- odnowienie Chrztu Św, J. i powiem tylko jedno słowo: MAGIA!!!
  • ja zaczęłam nową pracę- no cóż, łatwo nie będzie, ale cieszę się że tak się to wszystko ułożyło
  • S. rozpoczął pracę na własny rachunek- trzymajcie kciuki!

Póki co odnajdujemy się w naszym nowym rozkładzie dnia, a dziś spędziliśmy cudowny dzień na Szyndzielni- małego piechura mamy:) Nigdy nie marzyłam, że razem z córcią będziemy zwiedzać naszą okolicę, a tutaj życie po raz kolejny utwierdza mnie w przekonaniu, że marzenia się spełniają…

Kompletnie rozkłada mnie na łopatki wyobraźnia J.- gdyby nie ona, nie miałabym pojęcia tak to jest być widzem w pierwszym rzędzie na koncercie córki na przystanku autobusowym rodem z PRL w Ustroniu, nie wpadłabym na pomysł biwakowania w salonie w 30 st.upale tylko dlatego, że pokazałam jej śpiwór, nie poznałabym jak absolutnie wyjątkowo jest na nowo odkryć Eltona Johna i urządzić sobie koncert na dwie gitary w samochodzie zaparkowanym pod domem. Jedno jest pewne- już dawno tak świetnie się nie bawiłam i nie robiłam tylu niewyobrażalnie niesamowitych rzeczy, jak teraz z J. Wiem, że ę się powtarzam, ale to nic innego jak MAGIA.