13

Nasza 4-latka:):):)

Siedzę tak sobie kompletnie wypompowana na kanapie po położeniu J spać i kontempluję nad zmianami, które zaszły/ zachodzą w naszym życiu. Z bezdzietnych, beztroskich, skoncentrowanych na sobie około 40-latków z dwoma psami bez ostrzeżenia, a tym bardziej przygotowania staliśmy się rodzicami 4-letniej Przedszkolaczki, kochającej śpiewać bomby energii, której pełno wszędzie: w łóżku u rodziców, na legowiskach u H i N, przy wyspie w kuchni, na schodach, w samochodzie- biega, skacze, śpiewa, śmieje się tak samo histerycznie  i równie niespodziewanie jak płacze, dzięki niej nasz dom zamienił się w sklep z zabawkami lub w mekkę Frozen jak niektórzy mawiają:) Przy zabawie w chowanego nie musimy się wysilać, bo po kilku sekundach z niecierpliwością woła gdzie się schowała, pięknie posługuje się sztućcami, sama się ubiera, myje zęby, korzysta z toalety, bardzo lubi chodzić do przedszkola i na zajęcia z gimnastyki, kocha nasze dwa goldeny, często u nich zalega, przytula się, kocha chodzić z nimi na spacery.

Co mnie zaskoczyło? Jak szybko weszła w naszą rodzinę i jak szybko my przyzwyczailiśmy się do życia w 5, szybkość z jaką od śmiechu przechodzi w płacz, jak pięknie śpi w swoim pokoju ( po całym rytuale wieczornych czytań, modlitw i przytulasków), ile czasu trwa jedzenie  oraz wychodzenie z domu jak również waga niewinnego wydawało by się polecenia przed absolutnie każdym wyjściem z domu: idź proszę zrób siku.

Nauka bycia rodzicem to jak widać proces długotrwały:)

 

 

 

 

 

 

Reklamy