16

Tell the world I am coming home!!!

W oczach automatycznie pojawiły się łzy kiedy pisałam tytuł tego wpisu- czyżby to znak, że podświadomie i mimo całej niepewności jaką czujemy tęsknię za Polską? Fakt, nigdy w Polsce z S nie mieszkaliśmy razem, H też nigdy w Polsce nie był, ale mam nadzieję że będzie nam się wspaniale budować to nasze nowe, polskie życie, razem z dziećmi. Nie mogę się doczekać, choć poziom stresu jaki czuję to ten jaki czułam około dwóch lat temu i zarzekałam się, że nigdy juz nie pozwolę, aby organizm tak gwałtownie reagował na zmiany w życiu- na przekór całej niechęci i strachowi przed zmianami zrobiłam pierwszy krok- obcięłam włosy. W ogóle to ostatnimi czasy powiedzenie „zmiany są nie tylko dobre, ale i potrzebne” są cały czas w mojej głowie i tego staram się trzymać:)

Myślę też, że podświadomie odkąd zaczęliśmy naszą adopcyjną przygodę zaczęliśmy oczyma wyobraźni przeprowadzkę do Polski, która dzięki decyzji o zmianie OA ma szansę ziścić się już pod koniec maja ( S stwierdził, że na Dzień Dziecka chce być już w Polsce:)), ale po kolei:)

W poniedziałek 19.01.2015 mieliśmy spotkanie z Panem Dyrektorem OA w Rybniku podczas którego powiedział nam, że jesteśmy dla niego ważnymi kandydatami ze względu na liczbę i wiek dzieci oraz odległość naszego miejsca zamieszkania od Rybnika, ale żeby zacząć całą drogę w ich OA ( rozmowy i testy oraz wizyta w domu, bez kursu) musielibyśmy być już na stałe w Polsce. Kiedy więc padło najważniejsze pytanie: KIEDY PAŃSTWO PLANUJECIE POWRÓT byliśmy przygotowani i odpowiedzieliśmy, że pod koniec maja, na co Pan odpowiedział, żebyśmy od razu się do niego zgłosili i zaczniemy całą procedurę:) Nie wiedzieliśmy przed spotkaniem czego się spodziewać i liczyliśmy się z tym, że wrócimy do domu z kwitkiem, ale kiedy Pan powiedział, że bierze nas pod uwagę i rocznie ma 20 par z którymi współpracuje oraz że nie musimy przenosić dokumentów dopóki nie znajdą się nasze dzieci, byliśmy prawie pewni, że podjęliśmy decyzję o zmianie OA. Ja nie byłabym sobą, gdybym nie wymusiła na Panu, żeby zaczął od razu poszukiwania naszych dzieci, bo jeżeli trzeba będzie to wracamy od razu! Wiem, że szanse na to znikome, ale od razu mi lepiej się zrobiło:)

Jak się powiedziało A, trzeba było powiedzieć B, więc od razu po wyjściu z OA zaczęliśmy PLANOWANIE- co prawda nic za bardzo jeszcze nie możemy zrobić na odległość, ale podczas pobytu udało nam się kupić wyposażenie do małej łazienki, tak żeby Tato po położeniu płytek mógł ją zrobić prawie na gotowo, spotkaliśmy się z Panem od kuchni i ją zaprojektowaliśmy oraz wstępnie wybraliśmy fronty- teraz robię końcowe wizualizacje bo mam problem czy wybrać jasne kremowe czy drewniane wykończenie. Jak łatwo się domyślić głowę mam jak dynię i trudno mi powiedzieć „TAK, TO TA!” W „międzyczasie” Tato z S ocieplili strych w co nikt nie wierzył, że się uda, a ja dotrzymywałam im towarzystwa, serwowałam jedzenie i picie i jeździłam po brakujące wkręty, gwoździe i inne akcesoria… A w międzyczasie cieszyłam się jak głupi do sera, że sobie siedzę w najmniejszym korytarzyku W  NASZYM DOMU przy gazowym piecyku obok mojej opłytkowanej łazienki, piję kawę, czytam sobie książkę, a za oknem pada piękny śnieg- BAJKA:):):)

Resztę pobytu spędziliśmy głównie w samochodzie jeżdżąc między rodzicami i domem oraz centrami handlowymi wybierając płytki, fugi etc oraz na spotkaniach rodzinnych, dlatego wróciliśmy absolutnie wykończeni i nie mam nawet siły żeby dokończyć rozpakowywanie walizek…

To w skrócie tyle z naszego pobytu w PL…

Reklamy
11

Honey, I’m home!

Jestem, żyję, ale od poniedziałku, a właściwie od wylotu do PL żyjemy w jakimś kompletnym matrixie- nie wiemy co się dzieje i kompletnie nie wiemy czego się spodziewać- nie wiem już co gorsze! W każdym razie klamka zapadła, zmieniamy OA, ale żeby to zrobić to… w maju wracamy na stałe do Polski. I kompletnie nic nie wiemy, życie nam się skomplikowało, ale mam nadzieję, że to wszystko będzie tego warte i nie będziemy żałować. Cholernie się boję, ale co tam- będzie jakoś, bo musi być!!! To na razie tyle bo wczoraj byliśmy w podróży przez 15h (!), ale wrócę niedługo z dokładniejszymi informacjami.

12

Co to będzie, co to będzie???

Tytuł choć trochę enigmatyczny, to jak najbardziej trafny, bo na aktualnym etapie życie to jedyną rzeczą jakiej jesteśmy pewni to to, że niczego nie jesteśmy pewni…

Im bliżej wyjazdu i spotkań mam nadzieję w dwóch OA, tym bardziej panikuję, bo w zależności od tego co nam powiedzą, nasze życie stanie na głowie i martwię się jak to wszystko ogarniemy- chociażby takie banały logistyczne jak przeprowadzka do Polski. Dzwonię do tak wspaniałych instytucji jak urząd celny czy wydział komunikacji i dowiaduję się Istnych Cudów(!)- dziś dowiedziałam się na przykład, że przy rejestracji samochodu z obcego kraju pobierana jest opłata recyklingowa na rzecz Funduszu Ochrony Środowiska (500zł) gdyby ktoś z Was potrzebował;) i już widzę, że bez tysiąca wniosków i podań to się nie obędzie…

W napadach optymizmu za to rozpływam się w marzeniach o poznawaniu dzieci i naszej nowej wsi razem z nimi, urządzaniu domku, adopcji czworonożnego brata dla H… Wiem, że prawdziwe życie może się od tego różnić, ale przecież w marzeniach można sobie na dużo więcej pozwolić, więc dopóki mi nikt nie zabroni to tak robię:) No i nie ukrywam, że w ten sposób odganiam od siebie myśli, że żaden z OA do którego się umówiliśmy nie przyjmie nas pod swoje skrzydła. Z drugiej strony, kompletnie nie potrafię sobie wyobrazić tak wielu rzeczy: telefonu z OA,  pierwszego spotkania z dziećmi, życia w nowym miejscu i Polsce po nastu latach życia jakby nie było w innym klimacie, panicznie boję się chorób na które Wszyscy chorują okrągły rok( ja na palcach jednej ręki mogę policzyć jakieś grypowo- infekcyjne choroby na jakie chorowałam przez ostatnie kilkanaście lat- prawie zawsze jak byłam z wizytą w Polsce.

Wiem, że na takie prawdziwe podsumowanie naszego życia tutaj jeszcze przyjdzie czas, ale myślę o takich rzeczach jak to, że muszę znaleść dostawcę psiego jedzenia i różne inne ważne rzeczy i bardzo mnie te sprawy absorbują!

Wczoraj dzwoniłam się umówić do OA do którego jedziemy- jesteśmy umówieni na poniedziałek 19.01.2014 o 11:00- już teraz nie wyobrażam sobie co to będzie, ale staram się trzymać nerwy na wodzy. A poza tym szukam wyposażenie łazienki bo Tatuś właśnie w naszej maleńkiej dolnej łazience kładzie glazurę- nie moge się wprost doczekać kiedy zobaczę efekty na własne oczy!