8

Dziedzictwo Dziecka Adoptowanego-wiersz

Szukam pomysłów do księgi życia naszych adoptusiów i znalazłam wiersz, który idealnie pasuje, ale ponieważ księgę będę pisać po polsku, musiałam zabawić się w tłumacza- same oceńcie czy ten piękny wiersz w wersji polskiej ma ręce i nogi. Nie muszę dodawać, że wersja angielska już wycisnęła swoję piętno w moim sercu i wylałam przez ten wiersz morze łez?

Dziedzictwo Dziecka Adoptowanego- tłumaczenie własne:

Żyły kiedyś dwie kobiety,
Które nie wiedziały o swoim istnieniu.
Pierwszej z nich nie pamiętasz,
Drugą nazywasz swoją Mamą.
Dwa różne życia, które dały życie Tobie.
Pierwsza jest Twoją gwiazdą na niebie, która Cię prowadzi,
Druga Twoim słońcem.
Pierwsza dała Ci życie, druga uczy Cię jak żyć
Pierwsza dała Ci potrzebę bycia kochanym
Druga Ci tą miłość daje.
Pierwsza dała Ci pochodzenie, druga dała Ci imię.
Pierwsza dała Ci talent, druga dała Ci cel.
Pierwsza dała Ci emocje, druga koi Twoje strachy.
Pierwsza była świadkiem Twojego pierwszego uśmiechu,
Druga ociera Twoje łzy.
Pierwsza Cię oddała- tylko tyle mogła zrobić.
Druga modliła się o dziecko- Bóg zaprowadził ją do Ciebie.
A teraz kiedy Ty przez łzy, zadajesz pytanie stare jak świat:
Geny czy wychowanie- co jest w Tobie silniejsze?
Odpowiadam: ani to, ani to Najdroższy- oba są dowodami dwóch różnych miłości do Ciebie.

 

Dla tych, do których bardziej przemawia język angielski, wklejam oryginał (znalezione w Internecie):

„LEGACY OF AN ADOPTED CHILD”

Once there were two women who never knew each other,
One – you do not remember, the other you call mother.
Two different lives shaped to make yours,
One became your guiding star, the other became your sun.
The first gave you life, and the second taught you to live in it.
The first gave you a need for love and the second was there to give it.
One gave you a nationality; the other gave you a name.
One gave you the seed of talent; the other gave you an aim.
One gave you emotions; the other calmed your fears.
One saw your first sweet smile; the other dried your tears.
One gave you up – that’s all she could do.
The other prayed for a child and God led her straight to you.
Now you ask through all your tears the age-old question through the years;
Heredity or environment – which are you a product of?
Neither, my darling – neither – just two different kinds of love.

Author: Unknown

19

Ech, to czekanie…

Dzwoniłam do OA- w sumie to naprawdę nie wiem , w jakim celu się torturuję co 2 miesiące, chyba taka już moja natura. Naiwna nie jestem, nie dzwonię w nadziei, że usłyszę, że właśnie mieli do nas zadzwonić, bo odnaleźli nasze dzieci- dzwonię żeby dowiedzieć się jak idzie kolejka, choć zmian jakiś wielkich od ostatniego telefonu nie ma cały czas pracują z rodzinami z 2011!!! W takim tempie to może na swoje 40. urodziny zostanę mamą… Nie żałuję,że kwalifikację przechodziliśmy tam gdzie ją przeszliśmy, gdzie tak strasznie długo się czeka,  ale męczy mnie strasznie niewiedza gdzie są nasze dzieci, czy są bezpieczne i kiedy je poznamy…

Obejrzałam ostatnio u Sophii świetne kampanie społeczne, które oprócz wywołania u mnie morza łez uzmysłowiły mi, że te nasze krajowe adopcje jednak są dużo łatwiejsze: nie musimy martwić się ani barierą językową, ani zmianą środowiska życia naszych dzieci- nasze dzieci wszystkie mówią po polsku, wywodzą się z tej samej kultury, a przez to mam nadzieję będzie nam łatwiej kiedyś do nic trafić (oby…). Nie wspominając już o takich „przyziemnych” rzeczach jak astronomiczny koszt adopcji z Rosji, Ukrainy czy Chin. Także mamy powody do radości, mimo iż tak długo przyjdzie nam na te nasze dzieci czekać…

Z nowości jeszcze to dodam tylko, że zakupiliśmy kolejną drobnostke do pokoju dzieci- drewnianą kaczkę w kaloszach o imieniu Josie, a w planach mamy jeszcze oprócz Mamy kupić małą kaczuszkę, sowę i pingwina:) Trafiłam na te cuda podczas naszego rocznicowego wyjazdu do Galway (11 lat razem!!!) i powiedziałam S, że bez tego cuda dla naszych dzieci stamtąd nie wyjadę- nazajutrz rano dostałam pięknie zapakowaną paczuszkę i od tej pory kacza mama stoi na honorowym miejscu na półce w sypialni:)