9

Moduł 3- Jawność Adopcji, Motywacja Do Adopcji

Wróciliśmy wczoraj i choć to dopiero nasza trzecia podróż, odczułam ją dużo bardziej niż dwie poprzednie, ale nie sądzę żeby można było mówić o zmęczeniu materiału- jeszcze nie. Na pewno 24-godzinna podróż ma udział w naszym samopoczuciu, ale myślę że tym razem bardziej chodzi o zjazd rodzinny którego byliśmy uczestnikami z okazji I Komunii Św. mojego bratanka. Męczą mnie takie zjazdy rodzinne, czuję się jakbym nie do końca nadawała z moją rodziną na tych samych falach- myślę, że to cena jaką oboje z S musimy zapłacić za życie codzienne z dala od nich…

Jeżeli chodzi o kurs to cieszę się, że nie byliśmy jedyną parą która odczuwała zmęczenie, więc pod tym względem na pewno wtopiliśmy się w grupę. Wszyscy narzekali na kiepskie samopoczucie, ale nie zawiedli i aktywnie uczestniczyli w zajęciach, na których poruszany był temat jawności adopcji i motywacji do tworzenia rodziny przez adopcję. Oba tematy same w sobie nie są mi obce, natomiast po raz kolejny usłyszałam jedno zdanie które zapamiętałam bardziej niż wszystkie inne i dla mnie podsumowuje sesję mijającego tygodnia: rodzice adopcyjni ponad wszystko powinni do kosza wyrzucić oczekiwania wobec swoich dzieci adopcyjnych i nie katować się porównaniami z dziećmi wychowywanymi w miarę stabilnych rodzinach biologicznych. Dzieci adopcyjne ponad wszystko potrzebują naszej mądrej miłości, obecności i akceptacji, a wyrosną na wspaniałych ludzi i będą dumą rodziców adopcyjnych, naszą dumą.

4

Moduł 2- Tożsamość dziecka w rodzinie adopcyjnej, tożsamość rodziców adopcyjnych

Uff, podróż nr 2 za nami!

Na poniedziałkowej sesji został poruszony temat tożsamości dziecka w rodzinie adopcyjnej, to jak ważna jest jego przeszłość i to aby postarać się jak najwięcej dowiedzieć na temat jego przeszłości- oczywiście bedziemy mieli dostęp do karty dziecka z której na pewno dowiemy się większości informacji na jego temat dostępnych, ale zostaliśmy zachęceni także do tego, aby sporządzić listę własnych pytań, które warto zadać czy to OA czy rodzinie zastępczej bądź DD, w zależności od tego gdzie dziecko przebywa. Oczywiście wiadomo, że na wiele z tych odpowiedzi możemy nigdy nie poznać odpowiedzi, ale warto pytać- chodzi w końcu o to, abyśmy w przyszłości mogli Dziecku udzieli jak najwięcej informacji na Jego/Jej temat! Przecież tak jak w każdej rodzinie, nasze Adoptusie także będą chciały znać odpowiedzi nawet na najbardziej błache pytania!

Ja zaczęłam taką listę- oto ona:

  1. Skąd dziecko pochodzi
  2. Gdzie się urodziło? W jaki dzień tygodnia? O której godzinie? Ile dostało punktów Apgar?
  3. Jakie było imię Dziecka na Akcie Urodzenia?
  4. Czy MB miała trudny poród? Naturalny czy CC?
  5. Dlaczego MB oddała dziecko do adopcji?
  6. Dlaczego Dziecko zostało odebrane RB?
  7. Jak długo Dziecko mieszkało z MB/ RB?
  8. Skąd pochodzą rodzice dziecka
  9. Jak wyglądali rodzice dziecka(wzrost, waga, kolor skóry, kolor oczu etc., numer buta)
  10. Jaki rodzice dziecka wykonywali zawód
  11. Czy mieli jakieś talenty, hobby, co lubili robić
  12. Skąd pochodzili RB?
  13. Ile lat mieli RB kiedy pojawiło się Dziecko
  14. Jakie mieli tradycje rodzinne
  15. Czy znana jest historia medyczna RB Dziecka i najbliższej rodziny?
  16. Czy dziecko jest pierwszym dzieckiem RB czy ma gdzieś rodzeństwo? Jeżeli tak, co wiadomo na jego temat (pytania podobne jak o RB)
  17. Czy RB praktykowali wiarę? Jaką?
  18. Czy dziecko było chrzczone?
  19. Co wiadomo na temat historii medycznej dziecka?
  20. Czy MB była pod stałą opieką medyczną w czasie ciąży?
  21. Czy dziecko było szczepione?
  22. Czy MB nadużywała w ciąży alkoholu, narkotyków?
  23. Czy w rodzinie biologicznej chorował ktoś na choroby psychiczne lub genetyczne?
  24. Jaka jest codzienna rutyna dziecka tam gdzie przebywa?
  25. Czy dziecko ma jakieś ulubione rytuały, np. związane z zasypianiem etc.
  26. Kiedy Dziecku wyrósł pierwszy ząbek? Wypadł pierwszy mleczak?
  27. W jakim wieku Dziecko zrobiło pierwszy krok?
  28. W jakim wieku/ jakie wymówiło pierwsze słowo?
  29. Czy Dziecko ma jakieś zdjęcia z RB lub poprzednimi opiekunami?
  30. Ile razy Dziecko zmieniało miejsce pobytu?
  31. Jak dziecko można uspokoić?
  32. Czy dziecko się czegoś/kogś boi?

 

 

4

Jestem wdzięczna za…

Tak się właśnie zastanawiam jak to możliwe, że wszystkie adopcyjne blogi, pisane przecież przez tak różne adomamy i adotatów, są w istocie takie same- wszystkie lęki, strachy, nadzieje i marzenia można tak naprawdę porównać, bo choć ubrane w inne słowa, oznaczają tylko jedno- pragnienie bycia rodzicem. Poznałam kilka z tych osób i mogę powiedzieć, że ponad wszystko jestem wdzięczna za to, że oboje z S w tak naturalny sposób przeszliśmy nad planami adopcyjnymi do porządku dziennego- po prostu zdecydowaliśmy, że czas zadzwonić do OA i umówić się na spotkanie- nie musieliśmy się na wzajem przekonywać ani utwierdzać w słuszności podjętej przez nas decyzji. I mogę powiedzieć tylko tyle: UFF… Nie wyobrażam sobie jaki dramat przeżywają pary, które nie są gotowe na ten krok i jestem szczęśliwa, że nas takie wątpliwości ominęły- oczywiście nie ominęły nas i nie ominą wątpliwości czy strachy związane z samą procedurą czy z decyzjami przed jakimi stoimy, ale cieszę się, że jesteśmy na tej adopcyjnej drodze razem z S…

2

Straty nie do odrobienia i duma rodziców adopcyjnych

Wpis na temat drugiej sesji szkolenia adopcyjnego sie tworzy, ale zanim go opublikuję to chciałam sie podzielić pewnymi myślami jakie szalały mi w głowie podczas przedstawienia Małej Syrenki na jaki zostaliśmy z S zaproszeni przez naszych znajomych w minioną sobotę. Córa znajomych należy do szkoły baletowej która stworzyła przedstawienie, więc razem z K i M zasiedliśmy na trybunach teatru, żeby podziwiać ich małą balerinę. Oprócz zwykłych emocji jakie wywołuje we mnie muzyka i sztuka- radość i jednocześnie depresja: dlaczego nic nie robię w swoim życiu co dawałoby mi taką radość jak tym tancerzom daje balet- typowy objaw depresji na którą zapadam ilekroć analizuję wszystkie  „co by było gdyby” mojej młodości;)Patrzyłam na K i M i widząc ich dumę i radość zazdrościłam im tego, że mają to już teraz, a my nie wiadomo kiedy… Myślałam też o tym, że tak naprawdę dla rodzica nie liczy się jakie sukcesy odnosi jego dziecko- ważne, żeby było szczęśliwe. Myślę, że mnie będą podobnie cieszyć nawet najmniejsze osiągnięcia naszych Adoptusiów- bez względu na ich wagę czy wielkość- w końcu będą to sukcesy Naszych Dzieci, nieważne więc jakiego będą kalibru:)

2

Zakupy dzieciowe i starsze wpisy

Kupiłam dziś Nowe Przygody Mikołajka dla naszych dzieci- robiłam zakupy w księgarni i stwierdziłam,że czas już na następną książkę do biblioteczki naszych maluchów:) Cieszą mnie te zakupy i choć nie wiem  kiedy dokładnie będziemy czytać te książki naszym Maluchom, to i tak fajnie jest wyobrażać sobie jak siedzimy wszyscy razem w sypialni i czytamy na dobranoc…

Poniżej załączam moje poprzednie wpisy z kalendarza- jest ich kilka, ale są dla mnie ważne, dlatego je tutaj umieszczam.

 

21.02.2014

Przeraża mnie myśl, że nie wiem co sie dzieje z naszym dziećmi… Zakładając, że nasze dzieci będą w wieku 4-5 lat, a będziemy na nie czekać jeszcze ok 2,5 roku, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że gdzieś już są, a my nie wiemy co sie z nimi dzieje… Chciałabym mieć je już przy sobie i choć nie znamy ani ich wieku ani płci to bardzo sie o nie boję i modlę się do PB i AS, aby mieli je w swojej opiece… Najgorsza jest bezsilność, tak bardzo chciałabym… a nic nie możemy z S zrobić…
W mediach od kilku dni mówisię o czteroletnim Kacperku skatowanym przez konkubenta MB tak, że ma sparaliżowane rączki i nóżki i prawdopodobnie nie widzi. MOPS w Bytomiu zorganizował akcję zbierania rzeczy dla Kacperka, bo chłopczyk nie ma kompletnie nic a w szpitalu nikt go nie odwiedza. Dobrze, że MOPS w Bytomiu sprawę nagłośnił bo odzew jest niesamowity, ale ja zastanawiam się ile jest dzieci w Polsce w podobnej ytuacji, o których nikt nie mówi w radiu i TV. A co jeżeli wśród tych dzieci są nasze??? Staram się podchodzić do naszego czekania z pokorą i rozsądkiem, ale bardzo często mi to nie wychodzi i wtedy kończę we łzach…

24.02.2014
Dzwoniłam dziś do OA i okazało się, że Pani Dyrektor została zwolniona, więc start naszego kursu w maju na pewno się opóźni- mam nadzieję że nie za dużo bo złożyłam już w pracy podanie o urlop na te 10dni i że teraz nie będą mi z tego powodu robić problemu…W związku ze zmianami w OA jest też dobra wiadomość – Pani M, która miała pracować tylko do końca tego miesiąca, być może zostanie na stałe:)

28.02.2014
Pani M zostaje- spotkamy się na szkoleniu w maju gdzie będzie jedną z prowadzących! Dobrze, że nadal będzie nas prowadzić i oceniać osoba która w pewnym stopniu nas zna, bo odkąd Pani K poszła na zwolnienie i gdyby Pani M skończyła pracę to byłaby tam tylko Pani N z personelu z którym mieliśmy styczność…Kurs zaczynamy 12.05.2014 o 17:00- oby tylko w pracy nie robili mi problemów…

10.03.2014
Pierwsze bilety kupione- mam wrażenie, że jesteśmy o krok bliżej do naszych dzieci!!! Bardzo się boję jak to wszystko logistycznie rozwiążemy, kto zaopiekuje się psem przez tyle tygodni(do końca tego roku jesteśmy w IE, więc musimy latać przez 10 tygodni do PL), ale najważniejsze jest żebyśmy dostali kwalifikację- w myślach jużwidzę nas wszystkich: mnie, S,H i nasze dzieci w ogródku:)

11.03.2014
Tęsknota za dziećmi i za tym nieznanym „dzieciowym” życiem dopada mnie w najmniej oczekiwanych momentach- dziś rano wieszałam Huga koce i zabawki w ogródku na suszarce- kiedy wieszałam jego misie pomyślałam sobie: „ciekawe kiedy będę prać zabawki naszych dzieci”. Dobrze że póki co mamy nasze czterołapne dziecko i jego zabawki…

24.03.2014
Trafiłam dziś na wspaniałego bloga pisanego przez Mamę Adopcyjną z UK, która adoptowała dwójkę dzieci w wieku podobnym do naszych i opisała swoje przeżycia w książce „No Matter What: An Adoptive Family’s Story Of Hope, Love And Healing”, którą koniecznie musze kupić. Zazwyczaj z dużą dozą rezerwy podchodzę do książek opisujących prywatną drogę adoopcyjną rodziców z UK czy USA (kompletnie inne realia, głównie adopcje międzynarodowe i międzykulturowe etc.), ale po przeczytaniu bloga Sally niemal jednym tchem wiem, że jej historię muszę poznać!

29.03.2014

Przeglądam moją stronę na FB, profile ludzi z mojej rodzinnej miejscowości i czuję…nieopanowaną złość- wygląda na to, że absolutnie wszyscy (tak, zdaję sobie sprawę z tego że wyolbrzymiam), bliżsi i dalsi znajomi, mają dzieci, którymi co chwila chwalę się na swoich profilach. Tak, wiem że jestem kompletnie nieracjonalna, ale nic na to nie poradzę- tak czuję. Nie zastanawiam się dlaczego mnie i S wśród nich nie ma, bo już dawno temu pogodziłam się z tym, że nasza droga do rodzicielstwa jest dłuższa niż przeciętnych par, ale rzecz z którą ciężko mi się pogodzić i o której trudno mi myśleć to fakt, że moje dzieci mają milion razy trudniejszy start-  nikt o nie nie dba, nikt się ni,i nie cieszy, nie chwali, nikt na nie nie czekał, a my z S dalibyśmy absolutnie wszystko, żeby ochronić nasze dzieci przed całym złem tego świata od samego początku, a nie dopiero za 2 czy 3 lata!

30.03.2014

Irlandzki Dzień Mamy- gdzie nie spojrzę prezenty i kartki z życzeniami oraz szczęśliwe kobiety z dziećmi na Mszy Św. Zazdroszczę im, och jak ja im zazdroszczę- najbardziej tego, że ich dzieci ot tak mają je zawsze pod ręką, mogą w każdej chwili się przytulić czy poprosić o pomoc, poczuć się pewnie i kochane. Nasze dzieci- moje i S- będą musiały się tej naszej bezwarunkowej miłości nauczyć, będziemy musieli walczyć żeby przekonać nasze dzieci, że można nam zaufać. Och jak bardzo chciałabym już mieć dla kogo walczyć i kogo przekonywać! Przykro mi, że „zwykłe mamy” marzą o śniadaniu do łóżka i laurce, a my „adomamy” musimy czekać i walczyć o to, żeby mieć kogoś kto będzie chciał o tym święcie pamiętać…

31.03.2014

Znalazłam piosenkę, która dokładnie opisuje to co czuję do S i naszych przyszłych dzieci- mam nadzieję że już niedługo będę mogła im ją śpiewać przed snem…

„The Story” Brandi Carlisle

http://www.youtube.com/watch?v=h5c4ARb5ORw

03.04.2014

Do moich Dzieci: „Będę Was kochać i akceptować bez względu na wszystko- bez względu na Waszą przeszłość  z którą sobie nie radzicie a której ja nie znam, więc nie mogę Wam wytłumaczyć ani zmienić, bez względu na teraźniejszość przed którą się bronicie ze strachu przed powtórką…Razem pokonamy lub w najgorszym wypadku oswoimy wszystkie demony z którymi się zmagacie i stworzymy nowe wspomnienia, które pomogą Wam poczuć się pełnowartościowymi, godnymi kochania dziećmi. Nie ustanę w wysiłkach, aż nie ujrzę na Waszych buźkach uśmiechu i akceptacji samych siebie, bo jesteście warci kochania jak nikt inny na całym świecie! Będę Waszą silną, zdeterminowaną Mamą, która wszystko zniesie i nigdy się nie podda.”

21.04.2014

Kolejne Święta Wielkanocne bez Was- ile jeszcze? Na Drodze Krzyżowej, podczas święcenia pokarmów, Na Mszy Św, widzę dzieci i moje serce płacze i rozpada się na milion kawałków. Nasze święta w trójkę być może są niedoścignionym marzeniem innych ludzi- bez presji, pośpiechu, wypełnione tylko tym co sprawia nam przyjemność… My widzimy to inaczej- widzimy pusty dom, byle jak udekorowany koszyczek, pisanki po prostu zafarbowane w barwniku spożywczym- kompletnie bez pomysłu, bez wysiłku, bo i tak nie mamy dla kogo się starać, a przez to brak nam energii i wyobraźni. Tak bardzo chcielibyśmy mieć już Was przy sobie- uczyć Was bliskości, zaufania , miłości, tłumaczyć Wam nasze małe domowe tradycje i rytuały, opowiedzieć historię „JAJKA LEŃ”, które zawsze pojawia się w naszym koszyczku wielkanocnym… Czekamy na Was…

22.04.2014

Za 21 dni zaczynamy szkolenie na rodziców adopcyjnych i jakkolwiek nie potrafię sobie wyobrazić tych zbliżających się 10 tygodni pod względem organizacyjnym i czasowym, to czekam z niecierpliwością i oczyma wyobraźni widzę nas już wszystkich razem w naszym domu, dekorowanie pokoi dziecięcych, „bawialni”( będziecie się nią musieli podzielić z rodzicami- kanapa jest nasza:)), placu zabaw, kolacji na tarasie…

Przeraża mnie tylko myśl że z jakiegoś powodu nie dostaniemy kwalifikacji, ale staram się te myśli odganiać innymi, bardziej pozytywnymi myślami i wyobrażeniami o naszym wspólnym życiu. Czekamy Na Was…

24.04.2014

Ciągle jeszcze jesteśmy na samym początku naszej adopcyjnej drogi, ale muszę to zapisać bo może mi umknąć, a całą sobą czuję i czułam nawet przed wczorajszą rozmową z B, że te zasady są bardzo ważne.

ZASADY DLA RODZINY I PRZYJACIÓŁ RODZINY ADOPCYJNEJ:

  1. Podnoszenie, przytulanie, całowanie i branie na kolana to z początku przywilej nas rodziców dopóki nasze więzi dopiero się formują
  2. Karmienie, dawanie pić to również tymczasowo przywilej rodziców – uczy dzieci, które poznają wiele nowych osób ze swojej nowej rodziny, że tylko określone osoby (MY=RODZICE!) będą zaspokajać ich potrzeby
  3. Pocieszanie dzieci również należy do rodziców, zwłaszcza tego płaczącego kiedy my=rodzice mu czegoś zabroniliśmy- nie chcemy być “złymi policjantami”, ale to co robimy, robimy z miłości i to naszym zadaniem jest wytłumaczyć dziecku powód naszego zakazu

Równie ważne jak wyznaczenie granic rodzinie i przyjaciołom po zabraniu dzieci do domu są korzenie dzieci, ich historia i chronienie pamięci o ich pochodzeniu, dlatego jak tylko dowiemy się o istnieniu naszych dzieci napiszę dla nich historię ich życia- skąd pochodzą, czy mają rodzeństwo etc. żeby wiedziały i mogły pamiętać wszystko to co się o nich dowiemy, a póki co rozmyślam nad bajką dla naszych dzieci w której znajdzie się nasza część ich życia- nasza droga do nich, poszukiwania…

25.04.2014

DO DZIECI: „Najbardziej na świecie chcę Was wziąć w ramiona i ochronić przed złem tego świata- przed brakiem miłości i opieki. Chcę nadrobić wszystkie braki w całowaniu i przytulaniu- mam nadzieję że nam na to pozwolicie. Czekamy na Was ze wszystkimi naszymi całusami i przytulaskami, których od nas jeszcze nie dostaliście!”

 

 

 

 

 

2

Szkolenie Adopcyjne, Moduł Pierwszy: 12.05.2014

Wróciliśmy do domu- podróż w obie strony zajęła nam łącznie prawie 48h, ale wiedzieliśmy że będzie ciężko a mimo to nie chcieliśmy zrezygnować z zaprosznia na majowe szkolenie:  nie wiemy jak będzie dalej i wolimy to zrobić latając do PL raz w tygodniu niż czekać na pierwsze dostępne nam szkolenie po powrocie na stałe. Mamy cichą nadzieję, że to szkolenie popchnie nas w stronę PL szybciej niż my sami bylibyśmy na to gotowi…

Samo szkolenie było ok, ale miałam trochę zastrzeżeń do trenerek na samym początku- wygląda na to że ich zdenerwowanie wzięło nad nimi górę i nie bardzo wiedziały jak wprowadzić grupę w luźniejszy nastrój- kiedy czekaliśmy na ostatnią parę która utknęła w korku, siedzieliśmy dobre 10min w kompletnej ciszy co uważam za zmarnowany czas- można go było wykorzystać na luźną rozmowę z wszystkimi, a tak nie było- wielka szkoda. Po rozpoczęciu kursu było lepiej- było to typowe spotkanie zapoznawcze i grupa wygląda na fajnych ludzi- większość w naszym wieku lub podobnie. Mimo iż zostaliśy z S rozdzieleni na czas wykonywania pierwszego zadania to uważam, że oboje na tym skorzystaliśmy- siłą rzeczy każde z nas musiało wykazać się we własnej grupie.

Nie ukrywam, że oboje jechaliśmy na tę pierwszą sesję bardzo zdenerwowani, szargały nami wątpliwości typowe dla wszystkich par przed szkoleniem- nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, z jakimi ludźmi połączy nas ta nasza adopcyjna droga, ale przeżyliśmy, było miło a my już w następny poniedziałek będziemy dużo spokojniejsi i mam nadzieję, że wyjdziemy z sesji równie pozytywnie nastawieni co po pierwszej.

Teraz odliczam czas do końca pracy, potem odbieram psa od znajomych i…odpoczynek- nareszcie!

 

 

0

3 dni do szkolenia…

Walizka spakowana, rano jeszcze do pracy, a ja myślami jestem już w PL- całą sobą próbuję sobie wyobrazić grupę szkoleniową w której znajdziemy się w poniedziałek- jacy to będą ludzie, jakie pary, jaka jest ich historia, jak łatwo/trudno przyszła im decyzja o adopcji, czy się polubimy… Niestety przy okazji powróciły do mnie szkolne koszmary- aż mi dech zaparło kiedy uświadomiłam sobie, że strach przed oceną innych ludzi jest we mnie tak mocno zakorzeniony, nadal we mnie tkwi, mimo że szkołę ukończyłam już dawno temu. Zadaję sobie pytanie daczego tak mi zależy na opinii innych ludzi, ale póki co nie znalazłam na nie odpowiedzi. Trudne to wszystko, jeszcze trudniejsze kiedy przypomnę sobie co to za kurs i co od niego zależy- NASZA RODZINA…

Mimo wszystkich strachów cieszę się, że w końcu zaczniemy ten kurs- jakby nie było to jest to milowy krok do przodu i na tym staram się skupiać swoją uwagę.