4

Adopcja-nasz początek.

W kwietniu zeszłego roku podjęliśmy jedną z najważniejszych decyzji w naszym życiu i rozpoczęliśmy podróż, której końca co prawda nie widać i która co chwilę rodzi nowe pytania, ale która mamy nadzieję da nam nasze upragnione dzieci, które uzupełnią naszą 3-osobową rodzinę( ja, S i H nasz pies).
Ta podróż to ADOPCJA i mamy to szczęście, że decyzja o takim sposobie powiększenia rodziny nie była dla nas trudna, a nawet mogę powiedzieć, że była naturalną koleją rzeczy i oboje z S jesteśmy bardzo wdzięczni, że żadne z nas nie miało żadnych trudności z zaakceptowaniem naszej nowej drogi.
Kilkakrotnie nosiłam się z zamiarem rozpoczęcia bloga i opisywania naszej drogi bo nie chciałabym żeby umknęło mi coś ważnego, ale tyle się dzieje w mojej głowie i naszym życiu, że ciężko mi było zacząć. Dziś zaczynam nie mając pewności na jak długo wystarczy mi zapału- oby na całą naszą adopcyjną drogę a zwłaszcza później!
Ogólnie bardzo dużo o tym myślę, ale nie bardzo umiem te myśli poukładać w jakąś sensowną całość… Mam wrażenie że weszłam na tą naszą adopcyjną drogę bardzo naiwna, nie do końca zdając sobie sprawę z tego jak bardzo poranione dzieci przychodzą do każdej rodziny adopcyjnej. Złoszczę się na siebie, nie lubię swojego strachu, przed tym że nasze adoptowane dzieci okażą się zbyt chore żebyśmy mogli cieszyć się rodzicielstwem „jak normalni rodzice” i że nas nie pokochają. Zastanawiam się czasami czy może lepiej byłoby przestać czytać te wszystkie mądre książki i zacząć myśleć pozytywnie. Czasem znów przekonuję siebie, że lepiej przeczytać wszystko i wiedzieć czego się spodziewać i jak pomagać swoim dzieciom- póki co nadal czytam…

Zanim zdecydowałam się zacząć tego bloga zapisałam kilka myśli w pamiętniku i na pewno je tutaj umieszczę, ale to już w następnym poście…

Reklamy